MASZ PRAWO DO SZCZĘŚCIA

Tak, tak. Podobno każdy ma prawo do szczęścia.


Tyle, że nie każdy ma szczęście do prawa...

 

No właśnie, jak to jest? Prawo ma to do siebie, że dotyczy każdego z nas. Wielu naszych działań, poczynań i planów. Wywiera nieme skutki na naszą sytuację, na rzeczywistość, w której się obracamy. Kształtuje ją. Nawet wówczas, kiedy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bo przecież nie każdy prawo zna. Nie zawsze także - jeśli prawo wywoła określony skutek - do końca jest przestrzegane, tym bardzie egzekwowane...

 

Zarządzanie majątkiem lub biznesem powinno - przynajmniej w teorii - odbywać się z poszanowaniem i w granicach prawa. Prawo wyznacza ramy. Czasem daje swobodę, często nakłada obowiązki, lub wyciąga karzącą rękę. Precyzyjnie, lub nie. Sprawiedliwie lub nie. Zresztą jeśli chodzi o miarę sprawiedliwości - każdy miewa własną...

 

Ale do rzeczy. Jak to jest z tym szczęściem do prawa? Może inaczej: co należy zrobić, aby szczęście do prawa wypracować? Bo samo się nie pojawi...

 

Otóż prawda jest taka, że prawo trzeba znać. Dobrze znać. A przynajmniej mieć wyobraźnię i umieć myśleć do przodu. Warto planować, działać oraz podejmować decyzje w taki sposób, aby - w zgodzie z obowiązującym systemem prawa - korzystać z rozwiązań, jakie ono daje. Wykorzystywać je na własną korzyść. Oczywiście w dobrej wierze i w granicach rozsądku, bowiem zgodność z literą prawa braku rozsądku nie usprawiedliwia.

 

Oto przykład.

Rozmawiałem ostatnio z ojcem i synem. Mówiliśmy o sukcesji (planowanie spadkowe było na drugim, jeśli nie na trzecim planie - patrz definicje). Układ rodzinny najprostszy z możliwych. Ojciec i syn - jedynak. Brak bliższych krewnych, rozwód z żoną i podział majątku były dawno temu. W majątku ojca dom rodzinny i dwie działki budowlane. Syn ma już własną rodzinę i pewne, nieśmiałe na razie, plany dotyczące rodzinnego majątku. Lecz majątek wciąż leży w rękach ojca...

 

Inicjatywa rozmowy wyszła ze strony syna. Wszak ojciec ciągle powtarzał: Synu, to wszystko będzie kiedyś Twoje. Jak mnie zabraknie, będziesz decydował, co z tym zrobić. Także na razie nie ma o czym mówić....

 

A może jest o czym? Chyba, że chcemy, aby syn miał pecha do prawa...

 

To jasne, że ojciec chce mieszkać w domu rodzinnym do końca swoich dni. Ma przed sobą jeszcze wiele lat życia. Testament nie jest mu potrzebny - wszak wszystko i tak otrzyma jedyny syn - nie ma pomiędzy kim dzielić majątku... Ale syn ma już żonę, własne dzieci i 40-tkę na karku, a wciąż mieszka z ojcem w rodzinnym domu.

 

Dlaczego syn postanowił podjąć temat? Aby  u d r o ż n i ć  zarządzanie majątkiem. Oraz spowodować, że prawo będzie zależeć od niego, a nie on od prawa. Jak bowiem sprawy się mają z jego punktu widzenia?

 

Oczywistym jest, że cały majątek należy do ojca. Ojciec go zbudował oraz ma prawo do podejmowania decyzji w zakresie zarządzania majątkiem. Ma też prawo te decyzje zmieniać. Natomiast syn już teraz wie, że nie traktuje domu rodzinnego jako docelowego miejsca zamieszkania dla jego rodziny oraz dla siebie na starość. I technologia budowy nie ta, i koszty utrzymania za duże. Zresztą teraz inaczej się projektuje, a żona chciałaby mieć większy ogród. Jedna z działek idealnie nadaje się na budowę - ale syn nie ma ani własności, ani pieniędzy na inwestycję, a i zdolność kredytowa nie taka, jakiej wymagają...

 

Jeśli ziszczą się plany ojca, czyli syn w przyszłości odziedziczy cały majątek i dopiero wtedy będzie mógł nim dysponować, zobaczmy, co może pójść nie tak od strony prawnej.

 

Przede wszystkim nikt nie zna terminów. Śmierć ma to do siebie, że zazwyczaj nie mamy wpływu na to, kiedy przychodzi. Ani ojciec, ani syn nie wiedzą, kiedy i co nastąpi (wiek wszakże nie przesądza o kolejności...). A terminy z punktu widzenia prawa miewają istotne znaczenie.

 

Można przecież  o d d z i e l i ć  decyzje dotyczące przekazywania majątku od długości życia, którą nam dano... Może potraktować to rozdzielnie, a nie uzależniać jedno od drugiego. Wtedy planowanie będzie i łatwiejsze, i przyjemniejsze. Co możemy wtedy zyskać, jeśli chodzi o prawo?

 

No właśnie. Jeśli syn zdecyduje się po śmierci ojca sprzedać odziedziczone przed chwilą działki, zapłaci podatek. W domu rodzinnym mieszkać nie chce, wszystkich działek nie potrzebuje, a będzie mu potrzebna gotówka na budowę nowego domu. Przy sprzedaży nabytej drogą spadku działki, zapłacimy podatek w stawce 19% od całości uzyskanej ceny. Nie mamy przecież kosztów nabycia, odziedziczyliśmy nieruchomość "za darmo". Nie wiemy, jakie ulgi podatkowe będą obowiązywać w tym czasie...

 

Może więc rozsądnym pomysłem byłoby, aby - korzystając z obowiązującej wciąż ulgi w podatku od spadków i darowizn - przekazać działkę synowi już teraz. Darowizna umożliwi mu rozpoczęcie budowy i realizację wymarzonego planu.

 

A pieniądze na budowę? Jeśli ojciec daruje synowi także drugą działkę, a syn będzie chciał ją sprzedać, aby uzyskać środki na wkład własny przy umowie kredytu - wpadnie w tę samą pułapkę. Przy darowiźnie także nie mamy kosztów nabycia działki, co po sprzedaży zrodzi obowiązek zapłaty podatku od całości uzyskanej ceny. Może zatem lepiej byłoby, aby to ojciec sprzedał działkę i przekazał synowi gotówkę? Wówczas podatku nie zapłacimy wcale. Ojciec - bo jest właścicielem działki znacznie dłużej i nabył ją pod władaniem poprzednio obowiązujących przepisów, a syn - bo otrzyma bezpośrednio gotówkę i nie będzie musiał już niczego sprzedawać. Pod warunkiem, że zgłosi wniosek o otrzymanie ulgi w podatku od darowizn (druk SD-Z2) oraz że pieniądze otrzyma przelewem z konta bankowego na konto bankowe. Inaczej ulgi nie będzie.

 

Majątkiem trzeba gospodarować mądrze i oszczędzać gotówkę. W przeciwnym razie więcej pieniędzy trzeba będzie pozyskać z banku i zapłacić spore odsetki!

 

Ale takie podejście wymaga nie tylko znajomości prawa i procedur podatkowych. Także rozmów, zapobiegliwości oraz  w y o b r a ź n i.

 

Jak to dobrze, że syn zainicjował rozmowę. Od teraz prawo działa na jego korzyść, a nie on pracuje (odpracowuje utraconą gotówkę) dla prawa. Jak dobrze, że ojciec okazał się  o t w a r t y  na rozmowę i  z r o z u m i a ł  potrzeby syna.

 

A to tylko jeden z obszarów prawa, i tylko podatkowego, który ich dotyczy. W którym można - przy odrobinie zapobiegliwości - wypracować sobie szczęście do prawa. 

 

(ŁM)

CYTAT:

Mama zawsze mówiła, że umieranie jest częścią życia.

 

Forrest Gump

Właścicielem

portalu jest:

Jesteś...

Gościem na              

naszym portalu!

Zapraszamy na nasz fanpage na facebooku.

 

Kliknij:

Znajdziesz tam jeszcze więcej materiałów i bieżących informacji. 

Uwaga! Nasz portal korzysta z COOKIES! Jeśli wyrażasz zgodę na automatyczne działanie plików Cookies, będą one zapisywane w pamięci Twojej przeglądarki. Opis polityki korzystania z nich oraz sposoby ich dezaktywowania, jeśli nie wyrażasz zgody na ich wykorzystywanie, znajdziesz tutaj.