Jakoś to będzie...Przecież o sukcesję nie trzeba się wcale martwić! Łukasz Martyniec
Jakoś to będzie... Łukasz Martyniec. Fel[...]
Dokument PDF [118.2 KB]

Jakoś to będzie... Przecież o sukcesję nie trzeba się wcale martwić!

Łukasz Martyniec

Tak, tak – już 100 razy to słyszałem. Sukcesja, sukcesja, sukcesja... Co konferencja, spotkanie firm rodzinnych, biuletyn czy inne czasopismo – wszędzie o tej sukcesji. A przecież ja mam wszystko ułożone. Poza tym jeszcze nie czas. Za 5 lat zacznę się tym martwić. I jeszcze śmiercią straszą, testament każą pisać! Po co mi testament!? Przecież mam zamiar jeszcze pożyć!

 

Na szczęście nie słyszałem nigdzie takiej wypowiedzi. Ale tak czasem wyobrażam sobie sposób myślenia niektórych właścicieli firm. Podobne sygnały dochodziły do mnie z kuluarowych rozmów, przy okazji różnych spotkań w środowiskach firm rodzinnych, gdzie i tak spotykają się przedstawiciele najbardziej świadomych w tym zakresie firm.

 

Popatrzymy na sprawę praktycznie. Kiedy na początku maja br. w Poznaniu prowadziłem warsztaty z uczestnikami finansowanego przez PARP projektu Firmy Rodzinne 2, przeszło 50 osób usłyszało wymienione poniżej pytania. Przyjrzyjmy się, jakie odpowiedzi padały w grupie właścicieli i dzieci z firm rodzinnych.

 

CZY rozmawiamy o sukcesji?

 

Ponad połowa przyznała, że tak. Ale już na pytanie:

 

Z KIM rozmawiamy o sukcesji?

 

...odpowiedzi były bardziej zróżnicowane. Oczywiście, że rozmawiamy w gronie rodzinnym. Które dzieci chcą przejąć firmę, a które mają inne plany? Kiedy i jak przekazać władzę, a kiedy własność? Czy seniorzy wiedzą, jak długo chcą być aktywni zawodowo i czy mają zabezpieczony poziom życia przy założeniu, że dożyją setnych urodzin? Czy znamy kwoty i terminy? Jak podzielić majątek rodzinny, aby niknąć sporów i zachowków? Jak przekazać firmę dzieciom, aby nie było problemów w sytuacji rozwodu w małżeństwie dziecka? To tylko niektóre elementy ładu rodzinnego, o jakich warto rozmawiać.

 

Lecz jeśli rozmawiamy w rodzinie, to czy wyłącznie z dziećmi, czy także z zięciem i synową? Większość seniorów przyznała, że to sprawa dzieci i że o tym się nie rozmawia.

 

Niektórzy uczestnicy warsztatów przyznali, że rozmawiają także z innymi właścicielami firm rodzinnych. To świetny sposób na wymianę doświadczeń oraz wzajemną inspirację. Ale aby to robić, trzeba bywać na spotkaniach, na przykład w ramach Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych. Tam najłatwiej spotkać osoby, które mają podobne dylematy, co nasze.

 

Nie muszę chyba tłumaczyć, że przemilczanie lub odkładanie na potem rozmów o różnych aspektach sukcesji nie służy rozwiązywaniu problemów. Zaryzykuję nawet dalej idące stwierdzenie: w zdecydowanej większości firm (nie tylko rodzinnych) ich właściciele w ogóle nie zdają sobie sprawy, z jakimi problemami przyjdzie im się jeszcze w tym temacie zmierzyć. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt, że wielu seniorów plan sukcesji ma ułożony... wyłącznie we własnej głowie. Zabrakło zaś konfrontacji ze zdaniem tych, których ten plan dotyczy; dzieci, małżonków, zięcia czy synowej. Nie zostało to dostatecznie dokładnie omówione w rodzinie. Zabrakło także weryfikacji merytorycznej, która dopiero pomogłaby określić, czy założenia tego planu są realne pod kątem prawnym, podatkowym lub finansowym.

 

Kiedy zacząłem drążyć dalej i spytałem, czy w kwestiach sukcesji korzystamy z pomocy osób spoza rodziny, które traktujemy jako doradców merytorycznych – okazało się, że tylko ok. 20 % firm rozmawiało w tej kwestii z prawnikami. To dobrze. Lecz jak to się odbywało? Zwróćmy uwagę, że w polskich realiach rzadko która firma korzysta z usług kancelarii prawnej w taki sposób, że prawnik jest regularnie do dyspozycji i że konsultowane są z nim wszystkie istotne sprawy w firmie. Nawet jeśli tak jest – tj. jeżeli prawnik nie jest traktowany jak strażak, aby od przypadku do przypadku gasić problem – radca prawny lub adwokat najczęściej doradza w zakresie funkcjonowania firmy. I tylko firmy. Sam z siebie nie zapyta, czyje są udziały w spółce jeśli chodzi o ustrój majątkowy małżeński, co z ewentualnym rozwodem, czy są intercyzy, czy mamy testamenty i czy w danej sytuacji problemem byłoby, gdyby udziały w firmie odziedziczyły z ustawy małoletnie dzieci, a dalszy byt firmy byłby zależny od decyzji sądu rodzinnego. O to musimy go już zapytać. Tylko, czy na pewno to uczynimy, jeżeli o sukcesji nie rozmawiamy, a 80% uczestników warsztatów rozmawiało o tych tematach tylko z członkami rodziny...?

 

Pojawia się też pytanie, czy prawnik jest jedyną osobą, z którą warto porozmawiać? Czy jesteśmy pewni, że zwróci naszą uwagę na kwestie podatkowe i finansowe. Czy w należytym stopniu będą go interesować relacje rodzinne i ich dalsze losy, gdyby na przykład okazało się, że ktoś z rodzeństwa wystąpi do obdarowanego z roszczeniem o zachowek, nawet po 25 latach od dnia przekazania udziałów spółki w drodze darowizny. I że zachowek będzie liczony od wartości firmy z dnia wystąpienia o zapłatę, nie z dnia przekazania, oraz skąd w takim razie wziąć na to pieniądze?

 

W kwietniu br. w Częstochowie miałem przyjemność prowadzić wykład na temat sukcesji w firmach rodzinnych na zlecenie Okręgowej Izby Radców Prawnych w Opolu, nawiasem mówiąc pierwszy wykład w Polsce o tej tematyce na zlecenie korporacji zawodowej radców prawnych. Okazuje się, że prawnicy w swoim doradztwie zwracają uwagę na aspekty prawne, czasem podatkowe, lecz już powiązany z nimi plan finansowy – co przecież nie powinno dziwić – nie leży w zakresie ich kompetencji. A wiele omawianych przeze mnie korelacji przepisów prawa z różnych jego gałęzi, istotnych z punktu widzenia budowy ładu rodzinnego, okazało się godnych zanotowania nawet przez fachowców.

 

Lecz wróćmy do Poznania na warsztaty firm rodzinnych. Kilkoro uczestników stwierdziło, że o sukcesji rozmawiało także z księgową, jedna zaś tylko osoba, że z doradcą finansowym. Tymczasem bez niego nie można ułożyć realnego planu sukcesji, który zawiera produkty finansowe o charakterze inwestycyjnym, dłużnym lub ubezpieczeniowym. Nawet najlepsze rozwiązanie prawne nie przyniesie spodziewanego efektu, jeśli nie policzymy i nie zagwarantujemy źródła finansowania kwot niezbędnych do zaspokojenia pojawiających się w konsekwencji tegoż rozwiązania prawnego roszczeń - ze strony fiskusa, banków, czy też członków rodziny... Budowa planu finansowego wymaga orientacji w bieżącej ofercie rynku, umiejętności skonstruowania struktury produktów w oparciu o propozycje kilku firm jednocześnie oraz powiązania go z przyjętymi rozwiązaniami prawnymi i podatkowymi. Bo jeśli tego nie policzymy, skąd mielibyśmy wiedzieć, o jakich kwotach rozmawiamy? Odsetki zaś powinny pracować dla nas, a nie dla banku.

 

Kiedy już w końcu uda się Państwu skonsultować się z prawnikiem, podatkowcem oraz doradcą finansowym – i każdy z nich poda Państwu rozwiązanie adekwatne do własnych przemyśleń i zakresu kompetencji, a propozycje te okażą są wzajemnie sprzeczne, bądź będą zawierać luki – co zrobić w takiej sytuacji? Trzeba będzie samodzielnie podjąć decyzję, które rozwiązanie wybrać. Fachowcy z tych dziedzin rzadko mówią jednym językiem.

 

Alternatywą jest skorzystanie z usług doradcy sukcesyjnego, który łączy w sobie kompetencje wszystkich trzech wymienionych wyżej dziedzin, lecz przede wszystkim potrafi w sposób spójny ułożyć interdyscyplinarny plan sukcesji i przeprowadzić Państwa przez proces decyzyjny, z dbałością o zachowanie relacji rodzinnych. Piszę o tym szerzej na stronach mojej kancelarii w zakładce „doradztwo sukcesyjne”. To zupełnie nowe podejście do tej tematyki, niezbędne, aby przyjęte rozwiązania były skuteczne.

 

Ostatnie pytanie, które padło na warsztatach brzmiało:

 

CO KONKRETNIE ROBIMY w kwestiach sukcesji?

 

I to pytanie okazało się najtrudniejsze. Cóż bowiem robić, jeśli o sukcesji wyłącznie rozmawiamy (o ile w ogóle!), i to raczej w kręgu rodzinnym – bez konsultacji z zewnętrznymi doradcami. Według raportu pt. Diagnoza sytuacji sukcesyjnej w przedsiębiorstwach rodzinnych w Polsce (www.kodywartosci.pl) aż 47% właścicieli firm rodzinnych zawiera z sukcesorem jedynie umowę ustną. Domyślacie się Państwo, co o tym sądzę, jako prawnik...

 

Co właściwie powinniśmy robić w sprawie sukcesji? Rozmawiać, przede wszystkim rozmawiać. Najnowsze badania, przeprowadzane przez Instytut Biznesu Rodzinnego, wykazały, że ankietowani studenci – dzieci z firm rodzinnych – cechują się znacznie wyższą przedsiębiorczością, niż ich rówieśnicy z Europy Zachodniej. To bardzo dobra wiadomość. Zdecydowanie gorsza jest taka, że zaledwie 6,3% z nich zamierza kontynuować biznes rodziców. Pozostali mają zamiar zakładać osobne firmy i popróbować własnych sił. Być może część z nich po studiach zmieni zdanie, lecz jak taka postawa odbije się w przyszłości, kiedy postawieni zostaniemy przed koniecznością zmiany przywództwa w firmach prowadzonych obecnie przez ich rodziców? A prędzej czy później to nastąpi. Skąd wynika taka postawa wśród młodzieży? Na podstawie mojej osobistej obserwacji wnoszę, że właśnie z braku rozmów oraz konkretnych, konsekwentnych działań. Polegających m.in. na tym, żeby przyszli sukcesorzy wiedzieli, na czym stoją i czego mogą się w firmie rodzinnej spodziewać. Jeżeli senior ma zamiar pracować „do końca życia”, jak mawiają niektórzy, a przede wszystkim jeśli zamierza być dożywotnim właścicielem firmy, to znaczy, że dzieci przejmą pełnię władzy i uniezależnią się od rodziców w wieku... 50-60 lat. Nie twierdzę, że zawsze jest to zła droga. Ale powinna być uzgodniona i zaakceptowana przez przedstawicieli obu pokoleń. Warto wykorzystać potencjał młodego pokolenia w globalnej, innowacyjnej, szybko zmieniającej się gospodarczej rzeczywistości.

 

Dlatego rozmowa jest najważniejsza. Także na temat pieniędzy, relacji rodzinnych, dysponowania majątkiem ulokowanym poza firmą, zabezpieczenia przychodów seniorów na jesieni życia, formy prawnej firmy (dogodnej dla obu pokoleń oraz takiej, którą można dysponować, czyli nie jednoosobowej działalności gospodarczej!), rozliczeń między rodzeństwem, intercyz i testamentów, planu finansowego, dziedziczenia przez zięciów i synowe oraz kilkudziesięciu innych elementach skrojonego na miarę planu sukcesji. Kolejnym krokiem jest doradztwo i wdrożenie rozwiązań formalnych i finansowych. Najlepszy plan nie zadziała, jeśli nie zadbamy o jego formalną skuteczność. Im wcześniej zacznie się rozmawiać i działać, tym lepiej, łatwiej i taniej. Chodzi przecież o nasz dorobek, o efekt ciężkiej pracy całego życia, o przekazanie wartości, dzięki którym odnieśliśmy sukces.

CYTAT:

Mama zawsze mówiła, że umieranie jest częścią życia.

 

Forrest Gump

Właścicielem

portalu jest:

Jesteś...

Gościem na              

naszym portalu!

Zapraszamy na nasz fanpage na facebooku.

 

Kliknij:

Znajdziesz tam jeszcze więcej materiałów i bieżących informacji. 

Uwaga! Nasz portal korzysta z COOKIES! Jeśli wyrażasz zgodę na automatyczne działanie plików Cookies, będą one zapisywane w pamięci Twojej przeglądarki. Opis polityki korzystania z nich oraz sposoby ich dezaktywowania, jeśli nie wyrażasz zgody na ich wykorzystywanie, znajdziesz tutaj.