Sukcesja w spółce jawnej

Spółka jest coraz bardziej popularną formą spółki w Polsce, szczególnie w sektorze MŚP. Sprawdź, jak wygląda kwestia przetrwania spółki na wypadek, gdyby nagle zabrakło jednego ze wspólników.

 

Jeśli nie lubisz czytać "z ekranu" przygotowaliśmy dla Ciebie felieton w formacie .pdf do pobrania. Najlepiej go wydrukować i długopisem zaznaczyć fragmenty, które Ciebie dotyczą. Nie zapomnij o przygotowaniu umowy spółki - na pewno się przyda!

Sukcesja w spółce jawnej. Łukasz Martyniec
Sukcesja w spółce jawnej. Łukasz Martyni[...]
Dokument PDF [202.6 KB]

O sukcesji w spółce jawnej słów kilka.

Łukasz Martyniec

I.

Trzydzieści TIRów. Firma transportowa, jakich wiele. Tylko wspólnik jakiś nie do końca zadowolony...


- Bo wie pan, jak 10 lat temu zakładaliśmy z Heńkiem firmę, to była mowa o tym, że mamy z niej żyć przez długie lata. Nasze rodziny oczywiście także... Jak Heniek dostał raka, to lekarze powiedzieli: pół roku. A było miesiąc. Jak byłem u Heńka ostatni raz w szpitalu, to mówi mi: Zbyszek, jak z tego nie wyjdę, to rób tak, żeby moja rodzina miała za co żyć. I wie pan. Ja uczciwy człowiek jestem. Tak robię. Tylko że minęły już dwa lata i - szczerze mówiąc – mam dość....


Niby wszystko było w porządku. Prawnik mówił, że wszystko jest pod kontrolą. To w końcu jak jest z tą spółką jawną?

 

II.

Spółki jawne są O.K. Dla każdego, kto nie chce mieć pełnej księgowości, kto chce mieć firmę, którą prowadzi się prosto i tanio, a w dodatku jest przewidywalna od strony prawnej. W miarę przewidywalna. Jedyną jej wadą jest odpowiedzialność majątkiem prywatnym za zobowiązania spółki. Ale subsydiarna, posiłkowa. Czyli – inaczej, niż w spółce cywilnej – komornik musi najpierw pojawić się w spółce i nie znaleźć majątku wystarczającego na pokrycie zobowiązań, dopiero potem może sięgnąć po majątek prywatny wspólnika. Chyba, że to nie komornik, a poborca skarbowy – tu od razu odpowiadamy majątkiem prywatnym. Jeśli chce się uniknąć odpowiedzialności – warto przekształcić się w spółkę komandytową, ale wtedy nie uniknie się pełnej księgowości. I trzeba specjalisty, żeby to ułożyć. Ale cóż. Bezpieczeństwo kosztuje.

 

A jak spółka jawna zachowuje się w sytuacji śmierci wspólnika? Sprawdź, co spotkałoby firmę i jak wyglądałaby Twoja własna sytuacja, jeśli odebrałbyś telefon i usłyszał w słuchawce, że Twojego wspólnika nie ma już na tym świecie. Czyli przeszedł do tego świata, gdzie spółka nie jest mu już do niczego potrzebna... Niestety prawdopodobieństwo wynosi 100%. Pytanie tylko: kiedy.

 

Musimy odróżnić dwie sytuacje: spółka dwuosobowa oraz spółka wieloosobowa.

 

III.

Spółka dwuosobowa.


Po pierwsze sprawdź, czy w umowie spółki wpisaliście zapis, że w sytuacji śmierci jednego ze wspólników spółka trwa nadal, a spadkobiercy wspólnika wchodzą do spółki. Zapisy te brzmią podobnie w większości umów spółek. Jeśli jest tam zapis, że w przypadku śmierci wspólnika Heńka dziedziczy jego syn Janek – mogą być problemy z jego wykonaniem. Moim zdaniem może być skutecznie podważony przez pozostałych spadkobierców. Oczywiście zakładamy także, że syn Janek chce, potrafi i jest akceptowanych przez drugiego wspólnika... Ale to osobna sprawa.

 

Jeśli w umowie spółki brak zapisu o dziedziczeniu udziałów, spółka podlega likwidacji z mocy prawa. Czyli tak naprawdę jako jedyny żyjący wspólnik musisz przeprowadzić likwidację spółki. W przeciwieństwie do spółki cywilnej - nie jest to na szczęście tak, że umowa wygasa natychmiast i nie da się nawet zakończyć rozpoczętych zleceń. Masz przynajmniej pół roku na zakończenie spraw spółki. W międzyczasie spółka nie może przyjmować nowych zleceń, może natomiast zakończyć i rozliczyć stare sprawy. Trzeba w tym czasie wypowiedzieć wszystkie umowy, zwolnić pracowników i zapłacić odprawy, spłacić zobowiązania, w tym kredyty, rozwiązać umowy leasingów, zakończyć wszystko, ściągnąć należności i złożyć remanent końcowy likwidacji do KRS. Procedur, zwłaszcza księgowych – całe mnóstwo. Płatności w żywej gotówce – jeszcze więcej. Zapytaj księgowej, co trzeba zrobić przy likwidacji firmy.

 

Problem polega na tym, że z takiej likwidacji trudno się wycofać. Niektórzy próbują w trakcie likwidacji dołączyć do spółki kolejnego wspólnika, ale po pierwsze nie zawsze jest to możliwe, po drugie i tak trzeba wówczas rozliczyć się z rodziną zmarłego. Udziały nie zostały wszak odziedziczone i spłata się należy... Co często kończy się utratą płynności, a nawet upadłością firmy, więc jeszcze gorzej.

 

Jeśli z kolei w umowie spółki występuje zapis o dziedziczeniu udziałów i wejściu spadkobierców, likwidacji może uda się uniknąć. Nie jest to jednak pewne, bo sądy rejestrowe KRS często odmawiają rejestracji spadkobierców, co – w mojej ocenie – nie jest prawidłowe. Może się zatem zdarzyć, że spadkobiercy wejdą do spółki i spółka przetrwa, może też być tak, że sąd nakaże wszczęcie likwidacji spółki. Jeśli będzie musiała być przeprowadzona likwidacja, scenariusz jest taki, jak powyżej. Jeśli nie, czyli spadkobiercy zmarłego wspólnika pojawią się w spółce jako nowi wspólnicy – spółkę uda się wprawdzie formalnie uratować. Ale późniejsze problemy mogą być jeszcze większe...

 

Otóż pamiętajmy, że spadkobiercy – jeśli jest to więcej, niż jedna osoba – wejdą w rolę tzw. wspólnika zbiorowego. Czyli będą musieli wyznaczyć jedną osobę, która będzie ich reprezentować w stosunku do spółki i w ich imieniu wykonywać prawa przysługujące wspólnikowi. Tyle teoria. W praktyce, jeśli przyjdzie podejmować problematyczną decyzję, to nowi wspólnicy mogą nie dogadać się pomiędzy sobą. Wystarczy, że jeden z nich wypowie "pełnomocnictwo" i prawa z udziałów przestaną „być reprezentowane”. Czyli przedstawiciel spadkobierców nie będzie mógł np. wyrazić zgody na podjęcie danej decyzji. Czyli formalnie decyzja nie będzie mogła być podjęta przez spółkę w ogóle. Pamiętajmy, że w spółce jawnej konieczna jest zgoda wszystkich wspólników. Jednomyślna zgoda wszystkich wspólników. Kodeks spółek handlowych przewiduje wyjątek od tej zasady, jednakże umowa spółki musiałaby tak stanowić, co w praktyce spotykałem niezmiernie rzadko...

 

Kiedy jest problem z nowymi wspólnikami (lub wspólnikiem)? Nie wtedy, kiedy jest zysk do podziału. Nie wtedy, kiedy nowi wspólnicy mogą uzyskać jakieś korzyści ze spółki. Problem jest wówczas, kiedy na przykład trzeba odnowić kredyt obrotowy, a to większość spółek musi zrobić raz do roku. Wtedy bank prosi o aktualny KRS i aktualny skład wspólników. I pojawiają się dwie kwestie. Po pierwsze bank zaczyna się zastanawiać, czy w nowym składzie osobowym spółka nadal jest wiarygodna i poradzi sobie z prowadzeniem biznesu oraz obsługą kredytu, po drugie - każe wszystkim wspólnikom podpisać weksle. Jest to próba, której niewprawione w biznesowych potyczkach serca nowych wspólników mogą nie przetrzymać. I próba zaufania do dotychczasowych wspólników. Czy aby na pewno poprowadzą spółkę tak, aby kredyt był spłacony i bank nie połasił się na majątek prywatny nowych wspólników? A przecież nowi wspólnicy odpowiadają solidarnie za wszystkie zobowiązania spółki...

 

Rozmawiałem niedawno z pewną panią, wspólniczką w rodzinnej spółce jawnej oraz matką syna, który dostał niedawno udziały w spółce. Wykazała się rzadko spotykaną wyobraźnią i zapobiegliwością:

 

- Wie pan, z synem pracujemy już 5 lat i chłopak zasłużył sobie na udziały. Ale co do synowej – mam wątpliwości. Gdyby była zaangażowana w biznes, było by może prościej. Ale nie jest. Nie o to chodzi, że nie mam do niej zaufania. Wprost przeciwnie, porządna z niej dziewczyna. Ale, jeśli – nie daj Boże – zabraknie syna, ona dziedziczy udziały. I wtedy co? Minie rok, dwa i możemy przestać się dogadywać. A jeśli przyplącze się do niej jakiś facet i znowu wyjdzie za mąż? Co wtedy z firmą?

 

Prawda, że może boleć? A życie pisze nie zawsze proste scenariusze...

 

Otóż co wtedy z firmą? Trzeba będzie ją spłacić. Albo usiądą do stołu i się dogadają co do ceny i terminu, albo jedna ze stron wytoczy powództwo o wystąpienie ze spółki. I wtedy sąd powoła biegłego. A biegły stwierdzi np. tak: rynkowa wartość majątku firmy oraz pięcioletni, przewidywany przyszły zysk. A może siedmioletni zysk? Metod wyceny jest kilka. To tylko jeden z przykładów. Pytanie, kogo będzie stać na taką spłatę?

 

IV.

Spółka wieloosobowa.

 

Znowu trzeba sprawdzić. Jest zapis o dziedziczeniu udziałów, czy go nie ma?

 

Jeśli jest zapis, że udział są dziedziczone, a spółka działa nadal – mamy problemy identyczne, jak opisane powyżej. W spółce pojawiają się nowe osoby. Pytanie, kim są, jak dogadają się pomiędzy sobą i jak dogadają się z Tobą, bo Ty w tej spółce nadal jesteś i usiłujesz normalnie funkcjonować.

 

Warto pamiętać, że jeśli w gronie spadkobierców jest ktoś, kto jest przygotowywany do roli przyszłego wspólnika i jest akceptowany jako jego następca – watro przekazać udziały właśnie jemu. Niech on weźmie firmę i dalej ją rozwija, natomiast wówczas należy sprawdzić, czy nie ma konieczności przeprowadzenia właściwych rozliczeń w rodzinie. Bo jeśli w moim potencjalnym spadku jest np. 5 mln zł, a udziały w spółce przypadające na mnie warte są 4 miliony, to oznacza, że powołując syna na mojego następcę przekażę mu wartość 4 milionów złotych, a pozostałe dzieci otrzymają do podziału pozostały milion. Pozew o zachowek murowany! Dlatego nie można rozpatrywać planów biznesowych w oderwaniu od sytuacji majątkowej i planów rodzinnych każdego ze wspólników. Należy zabezpieczyć ich realizację zarówno na gruncie formalnym, jak też finansowym – poprzez odpowiednio dobrany plan finansowy.

 

Moim zdaniem nie ma sensu dopuszczać do dziedziczenia udziałów przez osoby przypadkowe z punktu widzenia interesu firmy. Jeśli do spółki wejdą osoby nie przygotowane merytorycznie, nie spełniające wymogów pod względem zaangażowania, pracowitości bądź zwykłej "chemii" międzyludzkiej – prędzej czy później skończy się to katastrofą dla biznesu. Zwłaszcza w firmie, której byt zależy od profesjonalnego i bezkonfliktowego zarządzania, osobiście wykonywanego rękoma właścicieli. Świadomie przeprowadzona sukcesja w firmie rodzinnej to zazwyczaj wieloletni proces. Do którego należy przygotować się od strony kompetencyjnej, relacyjnej, organizacyjnej, prawnej i finansowej. O czym zdecydowana większość właścicieli firmy po prostu nie wie, bo: Przecież samo się załatwi...


Osobną kwestią jest dziedziczenie przez osoby małoletnie. Jeśli dziedziczą dzieci – czekają nas często dodatkowe procedury. Zarówno w czasie postępowania spadkowego, jak też potem – do czasu, kiedy dzieci osiągną pełnoletność. Jako rodzic małolata musisz mieć świadomość, że nie możesz swobodnie zarządzać majątkiem dziecka. Na czynności przekraczające zwykły zarząd konieczna jest zgoda sądu rodzinnego. Na pewno zgody powinny wymagać: podział spadku, w którego skład wchodzą udziały, sprzedaż udziałów (za ile?), zastaw i obciążenie udziałów, zaciągnięcie zobowiązań przez spółkę, za które dziecko odpowiada jako wspólnik spółki bezpośrednio całym majątkiem, czyli np. odnowienie kredytu obrotowego, itp. Osobną kwestią jest dysponowanie przypadającym dziecku zyskiem spółki. Jako, że jest to dochód z majątku dziecka należy go przeznaczyć na lokatę dla dziecka, a nie na reinwestycję w firmie. O ile sąd w ogóle wyrazi zgodę na uczestnictwo małolata w spółce... Sąd rodzinny ma obowiązek – i słusznie, bo po to jest – patrzyć na dobro majątkowe dziecka. Nie na dobro rodziny, ani na dobro firmy.

 

Jeśli w umowie spółki brak jest zapisu o dziedziczeniu udziałów, spółka ulega likwidacji. Jednakże jeśli w spółce pozostanie przynajmniej dwóch wspólników (dlatego nie jest to możliwe w spółce dwuosobowej – bo zostałby wtedy tylko jeden wspólnik), mogą oni podjąć uchwałę, że działają nadal, bez zmarłego wspólnika.

 

Na marginesie: teorii uzasadniających, że spółka jawna, jako spółka osobowa, nie może działać mając tylko jednego wspólnika, jest przynajmniej kilka. Ciekawe więc dlaczego inna spółka osobowa nie ma większego problemu, żeby funkcjonować przez rok mający tylko jednego udziałowca? Spółka partnerska tak potrafi! Dlaczego? Wystarczyło wpisać jedno zdanie do Kodeksu spółek handlowych... Ale podobno spółki partnerskie są ważniejsze od jawnych – dlatego taka elastyczność w obrocie...

 

Ale powróćmy do spółki jawnej. Nie jest możliwe w tej sytuacji podjęcie uchwały post factum, że udziały są dziedziczone. Jeśli uchwała o dalszym działaniu spółki bez zmarłego wspólnika zostanie podjęta, albo spółka po prostu będzie działać nadal – nie można zapomnieć o spłacie spadkobierców.

 

A nie każdy wie, ile ta spłata wynosi. Otóż kodeks spółek handlowych stanowi wyraźnie, że na dzień śmierci wspólnika trzeba zrobić osobny bilans i dokonać wyceny zbywczej, tj. rynkowej wartości majątku spółki (wartość księgowa skorygowana do wartości rynkowej). Może się zatem okazać, że w księgach widnieje nabyta 15 lat wcześniej nieruchomość warta księgowo 70.000 zł. Tymczasem jej rynkowa wartość wynosi 1.000.000 zł. Spłata obliczona zostanie na podstawie tej drugiej wartości. Do tego spadkobiercy mają prawo do zysku (albo uczestniczą w stracie) ze spraw już rozpoczętych. A teraz sprawdź: ile wynosi to w Twojej spółce?

 

Jeśli masz taki zapis w umowie spółki (czyli brak zapisu o dziedziczeniu udziałów, albo wprost zapis, że w sytuacji śmierci któregoś ze wspólników spółka działa nadal, lecz spadkobiercy nie wchodzą do spółki), zastanów się przez chwilę, o jakich pieniądzach mowa? Jeśli wczoraj zmarłby Twój wspólnik, ile dzisiaj musiałbyś przeznaczyć na spłatę dla jego rodziny? Oczywiście jeśli chcesz zachować spółkę – możesz także ją zlikwidować lub ogłosić upadłość... (zastanów się tylko, co zrobi wtedy syndyk ze wszystkimi przychodami, które wyjąłeś ze spółki 2 lata do tyłu...). Jeśli spłata jest stosunkowo niewielka, może się zdarzyć, że spółka przetrwa wypłatę np. 1/3 swojej wartości i utrzyma płynność finansową. Ale jeśli trafimy na okres złej koniunktury? Jeśli w dobie kryzysu wielu firmom trudno utrzymać się na rynku w normalnych warunkach, to cóż dopiero w sytuacji, gdzie trzeba wysupłać kilkaset tysięcy złotych. A może kilka milionów? I to w ciągu trzech miesięcy – dłużej spadkobiercy nie będą czekać. Chyba, że się dogadacie i rozłożą Ci to na raty. Ale na to potrzebujesz ich dobrej woli. Czy na pewno możesz na nią liczyć?

 

Tak, wiem. Nie trzeba się zabezpieczać na zaś. Weźmiesz kredyt. Nie raz słyszałem taką odpowiedź. Postaw się jednak na miejscu banku. Przyjdziesz do niego i powiesz, że zmarł Twój kolega wspólnik i potrzebujesz pieniędzy na spłatę jego rodziny. Co powie bank? Po pierwsze zapyta, czy bez tego zmarłego wspólnika firma w ogóle utrzyma się na rynku? Może to właśnie on był kluczową osobą, miał kompetencje oraz dobre relacje z klientami? Poza tym, jaki produkt bankowy bank może Ci zaproponować? Kredyt inwestycyjny? To nie jest inwestycja. Kredyt obrotowy? To nie jest jego cel! Tak naprawdę będziesz miał szczęście, jeśli bank w odpowiedzi na taką informację nie wypowie posiadanych już przez spółkę kredytów.


Najprawdopodobniej trzeba będzie iść do banku nie jako spółka, tylko prywatnie – jako osoba fizyczna. Pożyczka hipoteczna jest tu jedynym wyjściem. Pytanie, czy masz akurat wolną nieruchomość pod hipotekę... O wartości 1,5 raza większej, niż potencjalna spłata...

 

Jak się zatem zabezpieczyć? A może warto zawczasu zbudować plan zabezpieczeń finansowych, które pozwolą Ci zrealizować tę spłatę bez konieczności narażania spółki na utratę płynności. Planowanie finansowe w sukcesji jest osobnym, bardzo trudnym działem. Musi uwzględniać realia prawne. Na szczęście się na tym znamy.

 

V.

Teraz chwila refleksji. Czy jesteś pewien, że żaden ze wspólników nie umrze w ciągu najbliższego roku? Wiem, nikt im tego nie życzy. Ale czy biznesowo nie warto zabezpieczyć się przed następstwami takiego zdarzenia?

 

Konieczne jest działanie wielopłaszczyznowe. Warto:

  1. Przeanalizować treść umowy spółki, skonsultować z prawnikiem, jak to na prawdę działa, (poszukaj najlepiej prawnika, który ma kompetencje doradcy sukcesyjnego i jest w stanie uwzględnić także podatki i przepływy finansowe – inaczej jego porada może być niepełna),

  2. Przemyśleć, czy chcemy, aby rodzina każdego ze wspólników wchodziła do spółki; jeśli tak, to kto konkretnie i na jakich warunkach,

  3. Sprawdzić, jaki kapitał potrzebny jest do ewentualnych rozliczeń i spłat wzajemnych, ile wyniosą podatki i przede wszystkim: skąd wziąć na to pieniądze?

  4. Przy okazji zastanowić się, jak podzielić majątek prywatny w rodzinie,

  5. Sporządzić testamenty dla wszystkich pełnoletnich członków rodziny,

  6. Wdrożyć właściwie przemyślany plan finansowy, adekwatnie do potrzeb i planów w rodzinach i w firmie. W przypadku budowania planu finansowego należy się śpieszyć. Czas gra tutaj pierwszoplanową rolę i może przesądzić, czy plan finansowy jest możliwy i realny, jeśli chodzi o koszty. Dlatego warto zrobić to szybko i nie odkładać na potem.

 

Na pierwszy rzut oka wydaje się to bardzo skomplikowane. Dobry doradca sukcesyjny jest jednak w stanie przeprowadzić cały proces i pomóc w podjęciu decyzji. Wymaga to jednak szerszej wiedzy, niż tylko wiedza prawna.

 

Zapraszamy do współpracy!

 

Łukasz Martyniec

CYTAT:

Mama zawsze mówiła, że umieranie jest częścią życia.

 

Forrest Gump

Właścicielem

portalu jest:

Jesteś...

Gościem na              

naszym portalu!

Zapraszamy na nasz fanpage na facebooku.

 

Kliknij:

Znajdziesz tam jeszcze więcej materiałów i bieżących informacji. 

Uwaga! Nasz portal korzysta z COOKIES! Jeśli wyrażasz zgodę na automatyczne działanie plików Cookies, będą one zapisywane w pamięci Twojej przeglądarki. Opis polityki korzystania z nich oraz sposoby ich dezaktywowania, jeśli nie wyrażasz zgody na ich wykorzystywanie, znajdziesz tutaj.